Źdźbło w oku musi okrutnie boleć! Co dopiero kłoda…

Czy mamy na sali widzów serialu „Rodzinka.pl”? A może lubisz, Czytelniku mój umiłowany, wertować YouTube i fragment odcinka wpadł Ci kiedyś w oko? Na przykład ten: https://www.youtube.com/watch?v=yfea6wE5DwU . Nawet jeśli nie kojarzysz sytuacji z filmu, na pewno skojarzysz moment ze swojego życia.

Bo kto z nas nie kojarzy osoby, która komentuje cudze zachowanie, może bywa przy tym podejrzliwa. Albo wyolbrzymia. Nie widzi przy tym wszystkim problemu w sobie. Przyznam, że nieraz złapałam się na takim zachowaniu. Paskudne uczucie, wolę się bardziej pilnować, niż zachowywać w ten sposób. A Ty? Często zdarza Ci się komentować innych?

„A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz?”

– czuję sentyment do tego cytatu z Biblii jeszcze od czasów szkoły podstawowej. Uważam jego przesłanie za bardzo sensowne. Gdybym wtedy była wiedziała, jaki jest prawdziwy, życiowy sens tych słów…

Jednak czasem trudno jest wywnioskować, że coś z naszej strony jest nie tak: słowa, postawa, gesty… Że nasze zachowanie może razić otoczenie, lub coś w nas przeszkadza najbliższym. Nieświadomie możemy robić komuś przykrość lub podnosić ciśnienie… chociaż osobom ze zbyt niskim ciśnieniem ratujemy tym samym życie, więc czy to aby na pewno źle? 😉

I tkwimy sobie w tej naszej banieczce, w której wszystko wydaje się być całkowicie w porządku. A jakże boleśnie upadamy na plecy i koniec ich szlachetnej nazwy, gdy banieczka rozrywa się i pęka wraz z odnalezieniem końca nerwów jednego z naszych najbliższych. Czy w tym miejscu kończy się nasza wolność, a zaczyna cudza?

Czy nie prościej byłoby rozmawiać? Ale tak na serio, do głębi, z sensem. A nie tylko powierzchownie, w wielu przypadkach tylko dla pozoru podtrzymywania relacji, ugładzenia tego wyczochranego, długowłosego dywanu… co i tak niewiele zmienia. O wiele mniej bolałyby uwagi czy komentarze wypowiedziane (och, jakże mówienie niemiłych słów boli….) oraz usłyszane (…ałaaaa, a słuchanie niemiłych słów jak okrutnie boli!) nieco wcześniej, zanim zgromadzi się jad i żółć podsycane domysłami i wyobraźnią. Po co ewolucja dała w paszczękach ozory? Proponuję taki układ, by podłączonego do mózgu ozora używać częściej, a jak za dotknięciem magicznej różdżki ran ciętych i szarpanych na duszy będzie mniej. Tak u najbliższych, jak i u nas. Staram się stosować. A Ty, Człowieku Czytelniku?

Pozdrawiam i do zobaczenia

alicja_joanna_marta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *