We wróżkę się zabawię

Tak jak kierowca, przed którym inny kierowca nie włączy kierunkowskazu nim skręci. Albo jak pani od polskiego, kiedy w składni zdań z jakiegoś powodu zabrakło logiki.

Jednak tak, jak możliwe jest przewidzenie potencjalnego manewru skrętu – rozważni i odpowiedzialni kierowcy zazwyczaj zwalniają – w życiu nie wszystko jest tak przewidywalne. Ale zaburzenie planów i przewidywań jest tak samo denerwujące jak ten kierowca, który zapomina o kierunkowskazach.

Nie da się zawsze idealnie wszystkiego zaplanować i przewidzieć. Nawet jeśli okoliczności wydają się sprzyjające i oczywiste. Nie masz Człowieku Czytelniku wrażenia, że bardzo często takie sytuacje mają miejsce właśnie wtedy, kiedy masz jakiś chytry plan? Wtedy taka zmiana planów boli podwójnie. Bezradność potrójnie. Myśl, że chciałeś dobrze, ale wyszło jak zawsze, nie pomaga. Istnieją na świecie tacy śmiałkowie, którzy planowanie i przewidywanie mają w małym palcu. Niewątpliwie taka umiejętność bardzo ułatwia życie. Myślę, że posiadanie własnej rodziny podnosi poprzeczkę w zmaganiach z czasem i obowiązkami. Uważam jednak, że jeśli każdy z członków ma świadomość, że jest małą częścią dużej maszyny, istnieje szansa na wspaniałe uzupełnianie się mające na celu prawidłowe jej funkcjonowanie. Sądzę, że olejem, który umożliwia pracę tej maszyny jest wzajemny szacunek. Dla każdego może on oznaczać co innego, jednak chyba funkcja i efekt jest taki sam.

Czasem myślę, jak piękne byłoby posiadanie magicznej kuli. Ale nie takiej białej, plastikowej, która poza pomocą w przewidywaniu przyszłości służyłaby też ułatwianiu chodzenia na jednej nodze. Mam na myśli piękną, wypolerowaną, wychuchaną, szklaną kuleczkę, którą znamy z bajek i baśni. Swoją drogą dawno, dawno temu pani nauczycielka w szkole podstawowej dała mojej klasie wspaniałe zadanie: mieliśmy napisać bajkę oraz wykonać ilustracje! Nauczyliśmy się nawet jak zrobić małą książeczkę w formacie A5. Oczywiście nie obeszło się bez pomocy rodziców bądź opiekunów. To wspaniała, bardzo rozwijająca przygoda, która jak widać na długo pozostała i zapewne pozostanie w pamięci. Chyba, że ją stracę.

Mimo wszystko powątpiewam w komfort życia w momencie posiadania takiej magicznej kuli albo umiejętności dokładnego przewidywania przyszłości taką, jaką faktycznie ona będzie. Mam wrażenie, że byłoby to duże obciążenie.

 Co o tym sądzisz, Człowieku Czytelniku?

Myślę, że aby chociaż trochę zbliżać się do posiadania umiejętności planowania, codziennego, normalnego przewidywania i organizacji, pomocne jest:

  • posiadanie nawet małego kalendarzyka, który odciąża pamięć – pamiętają za nas kartki,
  • kierowanie uwagi na zegarek, by czas nie przelatywał przez palce, kiedy patrzymy na niego wstając z łóżka i kładąc się spać,
  • określenie krótko- i długofalowych celów – by wiedzieć, do czego właściwie dążymy,
  • zastanowienie się nad pragnieniami i potrzebami.

Myślisz, że zadziała? Ja myślę, że tak. Ale na pewno nie będzie idealnie. Nie o to w tym chodzi.

Pozdrawiam serdecznie

alicja_joanna_marta

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *