Walizka na kółkach

„Wsiąść do pociąguuu byyyyle jakiego, nieeee dbać o bagaż, nieeee dbać o bilet…”
(M.Rodowicz – Remedium)

Czyżby blog przechodził na podróżniczą stronę mocy? Czyżbym rozmyślała nad handlem torbami podróżnymi? A w życiu.

Podróżowałam ostatnio autobusem linii punkt A – punkt B. W związku z tym miałam spore pole do obserwacji! Można by rzec – raj 😀 . Otóż przez pełne zaschniętych zacieków okno zauważyłam kobietę. Młodą. Szczupłą. Buty na wysokim obcasie miała. Taka elegancka, zadbana. Myślę, że jechała do kogoś. Mężczyzny? Czemu nie! Błądzić jest rzeczą ludzką!

A czemu „błądzić”? Bo samodzielnie tachała swój pokaźnych rozmiarów tobołek podróżny. Jeśli ów pan (o ile jechała do pana) po prostu nie był łaskaw wysiąść z auta, którym po nią przyjechał… Oto powód dlaczego „błądzić”. Ale nie denerwuj się Czytelniku. Mam również świadomość, że ów mężczyzna mógł być w pracy, ona mogła chcieć zrobić mu niespodziankę, mogła przyjechać z wyjazdu do domu oraz mógłby tu znaleźć się cały szereg scenariuszy.

Obserwując poczynania młodej damy z walizką, pomyślałam, że jest dzielna. Nie walizka. Dama. Tobołek nie miał bowiem kółek.  W tym momencie pomyślałam, że walizki na kółkach musiała wymyśleć zdenerwowana kobieta. Wyobraźnia podpowiedziała następujący rozwój zdarzeń:

Smukła postać wychyliła się z drzwi pociągu. Rozejrzawszy się wokół, westchnęła:

-Miał być…

Kobieta chwyciła ciężkie  bagaże, podniosła je zamaszystym ruchem, łapiąc drugą ręką materiał sukienki. Powoli zeszła ze schodków, uważając by się nie przewrócić. Kiedy złapała pion, schowała się w cień, wypatrując mężczyzny. Był środek lata (lub głęboka zima ze śniegiem po kolana, zależy co kto zdążył sobie wyobrazić). Termometr w pociągu wskazywał 28 stopni (lub odpowiednio -15 stopni). Kobieta próbowała ochłodzić wachlarzem swoje rozpalone od upału i nerwów ciało (lub ogrzać zziębnięte ciało, którymi dodatkowo wstrząsały nerwy). Rozglądała się, jednak on nadal nie pojawiał się na horyzoncie. Postanowiła zmierzać w kierunku jego domu, niosąc w rękach ciężkie torby. Pot spływał jej po plecach…

 

W tym momencie kobieta wpadła na pomysł, że nie da się więcej zaskoczyć w tak podły sposób i nie godzi się, by robić z niej osła – tragarza. Zaplanowała, że choćby nie wiem co, zamontuje kółka przy swoich torbach. I będzie gotowa na każdą ewentualność. I na pewno będzie mieć w nosie czyjekolwiek leniwe tyłki.

Gdybym była wiedziała, że tak na prawdę pomysłodawcą walizek na kółkach był mężczyzna, który nawet otrzymał na nie patent… Legenda głosi, że wracał z wakacji, więc też musiał być zdesperowany.

Jak sądzisz: co mogło powstać w efekcie złości, zawodu lub w akcie desperacji?

Pozdrawiam serdecznie

alicja_joanna_marta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *