Rutynowo oczywista oczywistość!

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość” – poleca Woody Allen.


Na zdjęciu na moim Instagramie (link) uwieczniłam jednego z obywateli lasu. I niby oczywiste jest, że go tam zastaniemy. Że wielu z nas na długi czas wybywa z ciepłego gniazdka na leśne przechadzki w poszukiwaniu zdobyczy. Mówię oczywiście o grzybkach!
I tak oczywiste jest, że kiedy w kalendarzu nastaje jesienny czas, ludzie wyciągają z komórek i garaży wiaderka i koszyczki, umundurowanie grzybiarza, psikadło na kleszcze i wio, hajda na koń, lecim w las nim przyjdo mrozy! I będą grzybki na Wigilię i będą grzybki na inne pycha potrawy i się człowiek dotleni, to też oczywiste! Coroczna rutyna. A i trochę zwierzyny się postresuje i wypłoszy, jeśli sami się zachowujemy jak dzicy. I fotografie na facebooka z koszami grzybów i rodziną będą! To oczywiste, że będą sypać się lajki! Phi, rutyna! Ciekawe jak ludzie sobie bez tego radzili… Czy to oczywiste?
A potem godziny obierania. No, godziny mogą się nieco skrócić w momencie, kiedy grusze bardziej obrodzą, ponieważ – o ile się nie mylę – te rośliny działają naprzemiennie, a przynajmniej taką zasadę i porzekadło niegdyś słyszałam.
I tak sobie się przyzwyczailiśmy, że są te grzybki i wyprawy, a potem potrawy pychowańskie.
I oczywiste jest, że słońce codziennie wstaje, chociaż nie zawsze chce się zza chmur wysunąć i zerknąć na świat – może się boi, co zobaczy albo po prostu potrafi mieć wszystko w swoim słonecznym nosie. I że budzik nas codziennie rano irytuje i wyrywa ze snu, w parze z rozsądkiem każąc wystawić nogi spod kołdry na chłód rozespanego pomieszczenia. To oczywiste. I tak samo przyzwyczailiśmy się do tej całej rutyny życia codziennego. Wstaniemy, zjemy śniadanie, poranna toaleta, droga do pracy/szkoły/inne obowiązki dnia codziennego, następnie powrót, jedzonko, toaleta, ewentualnie hobby i spać! To takie nudne i oczywiste ojoj ojoj… Oczywiste jak te grzyby na jesień.
Ludzie narzekają na rutynę, prawda? Rutyna w związku, rutyna w życiu, rutyna w sypialni, rutyna w kuchni, rutyna w rutynie, nie daj się rutynie, musisz jeść urozmaicone posiłki, musisz zabiegać o niego, hasło w gogle: jak rozniecić ogień… bo jadę pod namiot do lasu/ bo coś przygasło/bo kupiłem krzesiwo.

Po pierwsze jakie, kurka, musisz?
Po drugie: dlaczego narzekamy na rutynę? Skoro narzekamy, to wiemy, że jest. Umiemy nazwać to, co się z nami dzieje. Skoro nam to przeszkadza, powinniśmy wiedzieć, że trzeba się jej pozbyć. Zapewne się domyślamy, tylko albo nam duma nie pozwala zrobić pierwszego kroku albo jesteśmy zwyczajnie zmęczeni, padamy co wieczór – albo i co rano nawet przed kawą – na pysk i nie mamy siły ani ochoty nawet pokombinować. Przyczyn można wymyślać całe mnóstwo, ale czy to nie wspaniałe, kiedy jest w naszym życiu rutyna?
Weź ten kursor myszy z krzyżyka zamykającego przeglądarkę, nie oszalałam.
Czy nie jest tak, że rutyna dotyka nas w momencie, kiedy długi czas wszystko dzieje się identycznie, nic się nie zmienia, a w zbiorowej mogile jest więcej życia niż w naszej codzienności? Czy rutyna nie ma miejsca przypadkiem wówczas, kiedy w naszym życiu jest spokój? Czy rutna = spokój? Aż jestem ciekawa, jak definiujesz rutynę i jakie widzisz jej przyczyny! Weź i napisz!

Podczas składania życzeń komukolwiek i z jakiejkolwiek okazji, życzę ludziom właśnie m.in. spokoju. Dlaczego? Według mnie oznacza to brak zmartwień o sprawy bytowe oraz o najbliższych. Co za tym idzie – brak kłopotów zdrowotnych i finansowych, brak zawirowań w pracy, brak zagwostek czy będzie co włożyć do gara i gdzie spać, by nie zamarznąć. Brak konieczności szukania pomocy i nadziei tam, gdzie jej brak. Brak przymusu jeżdżenia po szpialach, lekarzach, poradniach i poszukiwania babek zielarek. Spokój oznacza też, że masz gdzie mieszkać, a Twój lokal zawiera wygody. Nie musisz bać się głodu, nieszczęścia, jesteś na tyle rozluźniony i zdrowy, że czasem nawet marzysz. Masz na to siłę. Być może nawet komuś pomagasz?
Niektórzy nieco drwią z powiedzonka staruszek, które uwielbiam – mianowicie „aby zdrowie dopisywało” i „jeśli Bozia pozwoli”. Również tak mówię, chociaż do wieku emerytalnego jeszcze trochę. Ale czy nie jest to prawda? Jeśli masz rutynę i masz spokój, zawsze możesz samodzielnie zdecydować, co zrobisz inaczej, czym sobie życie uatrakcyjnisz, żeby tę rutynę może nieco wypłoszyć. Kiedy siła wyższa – w jakąkolwiek wierzysz – zacznie realizować swój czasem nieprzewidywalny plan, musisz się poddać tej zaistniałej sytuacji i walczyć, czy tego chcesz czy nie. I wówczas zaczynasz marzyć o rutynie i spokoju. Ale gdybyśmy byli wiedzieli…

Nie jest tak? Napisz proszę, podziel się swoim zdaniem.
Doceniajmy to, co mamy. Pozdrawiam z całą serdecznością i życzę spokoju
alicja_joanna_marta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *