Nowa karta

Decyzja, rozstrzygnięcie, ustalenie. Oto synonimy słowa „postanowienie”.

Mamy dziś kolejną środę w życiu, ale za to pierwszą w nowym roku. Wszelkie, z założenia motywacyjne, zakątki Internetu oraz handlarze magicznych organizerów, które „pomogą ogarnąć twoje życie”, mieli niemałe używanie. W końcu niezmiennie od lat, gdzie się nie obejrzysz, pada słowo „postanowienie/a” lub pytanie, czy już je masz. I prośba, żebyś się podzielił informacją, Człowieku Czytelniku. Szczególnie pod postami w social media. Nie wiem jak dla Ciebie, ale według  mnie to słaby zabieg. Zgodzisz się ze mną?

Mam znajomego głodnego wiedzy. Facet ma niesamowite pokłady wiedzy i doświadczenia jako trener, dietetyk i kulturysta. Za jego sprawą dotarłam do pewnego filmu w serwisie YouTube, który porusza kwestię postanowień w sensowny, konstruktywny sposób. Po obejrzeniu materiału, nasunęły mi się oczywiście wnioski. Mianowicie pomyślałam, że chyba prawdziwym okazuje się założenie, że jeśli zapiszemy nasze myśli na kartce papieru, jest to swego rodzaju spisana deklaracja. Kiedy piszemy ręcznie, trwa to dłużej niż jeśli robimy to na klawiaturze komputera. Jeśli staramy się, by nasz charakter pisma był staranny, tym bardziej. Jest to czas na myślenie o tym, co piszemy. Jeśli wcześniej niedostatecznie przeanalizowaliśmy pewne kwestie. Uważam jednak, że przede wszystkim trzeba chcieć.  Antoine de Saint – Exupéry  chyba też musiał zastanawiać się nad postanowieniami noworocznymi (gdzieś w latach 1900 – 1944), ponieważ być może swojemu rozmówcy lub odbiciu w lustrze powiedział:

„Co z tego, że stoisz na środku skrzyżowania, jeżeli nie masz chęci, by iść dokądkolwiek?”.

W końcu papier przyjmie wszystko, ale robota leży w naszych rękach. Albo raczej w głowie. Zatem podwińmy rękawy mózgu i wio!

Ostatniego dnia 2018 roku wstawiłam na Instagram (alicja_joanna_marta) post. Zdjęcie nieskromnie uważam za udane (www.instagram.com/p/BsCsPfMBJGQ/), toteż serdecznie Cię zapraszam do tego mojego zakątka przepastnego Internetu. Podpisałam zdjęcie tymi słowy:

„Na zdjęciu znajduje się książka. Każdy z nas pisze swoją książkę. Już za kilka godzin otworzymy nowe, czyste karty. Wszędzie jest głośno o tzw. „postanowieniach noworocznych”. Jedni idą tą drogą, inni nie widzą potrzeby ich formułowania albo czekania z realizacją celu do 1 stycznia. Do którejkolwiek grupy należysz, proszę, mierz siły na zamiary. Frustracja jest paskudna.”

Czyż nie jest tak? Społeczeństwo w kwestii postanowień wydaje mi się być podzielone na wymienione wyżej trzy obozy. Odkąd pamiętam panuje ten szał. A potem szał rozmów, co się komu nie udało. Mam czasem wrażenie, że są to wręcz przechwałki i bicie rekordów, bo jeśli spotka się kilka osób z tak samo słomianym zapałem, rozumieją się nawzajem i ta zwiększająca się skala bólu niespełnionych założeń rośnie, a współtowarzysze – niczym plaster – uśmierzają ból.

Ponadto, nie czarujmy się, człowiek to istota stadna. W większości idzie za tłumem, robi to, co inni. Tak tak, Człowieku Czytelniku, nie wrzucamy do jednego wora wszystkich. Użyłam słowa „w większości”. Ciebie tam nie ma 🙂 . Za przykład może posłużyć dawne kolekcjonowanie kolorowych karteczek w segregatorach, przypadające na lata szkoły podstawowej (okolice roku 2007), uwielbienie dla pokemonów (okolice lat wcześniejszych niż 2007 oraz niedawno, kiedy wypuszczono aplikację do wychodzenia z domu za pokemonem), a także dla Harrego Pottera (okolice całego świata, chyba po dziś dzień). Tak jak ten wielki bum na dwie ostatnie pozycje mnie odpychał od zapoznania się z treścią książek/bajek, tak karteczkom o mały włos nie uległam. Może dlatego, że odkąd pamiętam, uwielbiam materiały biurowe. Ale dałam radę. Nie poddałam się 😀 . Cieszę się, albowiem z perspektywy czasu wyrzuciłabym kupę pieniędzy w błoto. Fe.

Tak samo dzieci, jak i dorośli ulegają presji postanowień noworocznych. SCHUDNĘ! Przybiorę na masie! PÓJDĘ NA KURS jakiś tam, jak będę mieć pieniądze!!!! BĘDĘ się lepiej …. !!! PRZESTANĘ … !!!

Ale czy masz plan, jak to zrobić, czy głupio Ci przed znajomymi nie mieć postanowienia? Z tego właśnie powodu zastanawiasz się jakie słowo rzucić na wiatr, zamiast faktycznie przemyśleć mijający rok? Spokojnie, niech nikt Ci nie dyktuje co, w jaki sposób i kiedy robić. Przemyśl sobie na spokojnie co jest fajne, a co niekoniecznie. Masz idola? Co w nim niezwykłego?

Chyba najważniejsze jest to, by nie krzywdzić innych istot. Nawet roślin. Podlałeś swoje kwiatki, Człowieku Czytelniku?

 

Gdybym to wszystko była dużo wcześniej wiedziała… Decyzja, rozstrzygnięcie, ustalenie

 

Pozdrawiam serdecznie

alicja_joanna_marta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *