Jestem Stresem

Cześć, jestem Stresem!
Nieeee, proszę o chwilę na mój monolog! Nie zaparzaj jeszcze melisy! Przychodzę w pokojowych zamiarach. Muszę się komuś zwierzyć, bo już nie wyrabiam. Jestem przemęczony. Funkcjonuję w napięciu. Ludzie mnie nadużywają! Ja się nie pisałem na bycie używką. Z używkami się w ogóle zresztą nie zadaję, a z ich skutkami ubocznymi to już w ogóle, patologia jakaś.

Kiedyś motywowałem do walki o przetrwanie, jak się jakiś praprzodek ludzi zasępił zanadto i już tygrys prawie smakował ludzkie mięcho. Szybki strzał w łepetynę, nadnercza i wio, hajda na koń, nogi za pas i ratuj się kto może. Chciałem dobrze i się udawało. Nie zawsze bo nie zawsze, ale dajmy działać Selekcji Naturalnej, nie bądźmy zachłanni. Z biegiem czasu ludzie zaczęli rozumieć, że dreptanie wkoło ogniska i tańce – hulańce do bóstw w celu załatwienia sobie spokojności, bezpieczeństwa i innych dóbr oraz braku chorób, nie zawsze działa. Na początku trochę się burzyli, że ktoś ze współbraci musi żyć nieczysto, skoro bóstwo z obłoczka nr 3 strzeliło focha, leje drugi tydzień i ni ma przebacz, topcie się! Praprzodek Buntownik trzymał jednak gardę i stwierdził, że samo nic z nieba nie spadnie, trzeba zacząć działać. No i w ten sposób towarzystwo zaczęło wytwarzać coraz więcej udogodnień, ulepszać to, co powstało…. Jako Stres musiałem iść za duchem czasu. Łatwo nie było, mnie nikt obsługi telefonu komórkowego nie uczył. Już łatwiej wpływać na ludzkie komórki. Te w ciele. W każdym razie kiedy nadeszły czasy mody, wyścigu szczurów, korporacji… mój Boże (w jakiegokolwiek, Człowieku Czytelniku, wierzysz) czy Ty to widzisz?! Urabiałem się po łokcie! Nadal mam całą masę roboty. Przystawia się do mnie co jakiś czas koleżanka depresja. Wątpliwa to przyjemność, ale cóż, krąży wokół różnych emocji i odczuć (niestety umiłowała sobie te mniej żwawe). Nie ma się gdzie podziać, nie pogonię przecież. Czasem wydaje mi się, że panuje na mnie jakaś moda. Kto zgromadzi w swoim organizmie więcej mojego stężenia i różnych substancji, które się po mnie pojawiają. A tym samym kto bardziej pokaże po sobie skutki uboczne i i i w końcu bardziej efektywnie, szybciej się wykończy. Nie rozumiem tej mody na bycie ustresowanym. Ludzie są przecież mądrzy. I ci mali i ci duzi. Może większość z nich wygląda na mało szczęśliwych, ale i tak są niesamowitymi istotami! Dlaczego? Mianowicie zauważyłem, że mali ludzie chodzą z kolorowymi plecaczkami do dużych budynków (wyglądających w całej Polsce niemal identycznie) przez wiele lat, to chyba miejsce, gdzie zdobywają wiedzę. Ale i tam mam roboty po łokcie. I po co? Przecież jak coś się nie uda, można się poprawić, głowy nikt nie urwie, na chłostę nie wystawi. Więksi ludzie też mogą się uczyć, a nawet robić równolegle kilka rzeczy czy załatwiać różne sprawy. Kolega Czas jest świetny we współpracy z tymi istotami. Potrafią się wspaniale zgrać! Ludzie mają nawet kciuk przeciwstawny!
Przykro jednak patrzeć, kiedy ludzie podejmują się zbyt wielu zadań na raz, ewidentnie chcąc testować znajomego – Układ Nerwowy. Wtedy wchodzimy na ring razem z Czasem. Bywa, że Układ Nerwowy staje się zbyt pobudzony, działa źle. No dramatycznie. Wówczas ludzie sięgają po tzw. tabletki, które mają niesamowity wpływ na Nerwowego – rzekłbym zaczyna się snuć.
Duzi ludzie są wzorem dla małych ludzi i mam często wrażenie, że kompletnie o tym zapomnieli. Wydają się mieć jakieś niewidzialne klapki na oczach, bo często dochodzi do sytuacji potwierdzających powiedzenie „Polak mądry po szkodzie”. Tak się składa, że działam na terenie Polski, nie chcę próbować migracji. Tutaj wystarczająco dużo się dzieje. W każdym województwie jest nas – Stresów – trochę i co jakiś czas robimy wymianę krajoznawczą. Działam z różnymi ludźmi w każdej grupie wiekowej, na każdym szczeblu, w każdym zawodzie, w różnych sytuacjach życiowych. Niektórzy są jacyś magiczni i niewiele ich stresuje. To całkiem fajnie, mogę wtedy w końcu odpocząć i zrelaksować się. Są też tacy, którym niewiele brakuje. To dla mnie niebezpieczne osobniki, ponieważ kilka razy o mały włos nie wpadłem przez nich w totalne zatracenie. Ludzie próbują ze mną walczyć, czytając książki innych ludzi, którzy myślą, że przejrzeli mnie na wylot. Pudło. Stosują diety, które mają zwalczać mnie i moich kumpli. Amatorszczyzna. Gdyby oni zechcieli pobyć trochę sami ze sobą… Posłuchać samych siebie, czego w ogóle chcą, zrozumieć sygnały wysyłane przez organizm… Gdyby się sami i nawzajem szanowali… Gdyby oni byli wiedzieli, jaki jestem zmęczony i jak bym chciał, żeby spasowali z tym wiecznym stresowaniem się. Chyba będę częściej sięgał po telefon do przyjaciela – Nowotwora – bo trzasnę kopytami. Chyba tego chcą, skoro nic albo niewiele w życiu zmieniają.

Gdyby byli wiedzieli…

Pozdrawiam
alicja_joanna_marta

1 thought on “Jestem Stresem

  1. Panie Stresie a jakby tak Pana na urlop, taki dłuższy wysłać? Bo medykamenty działają krótkotrwałe i w sumie nie są rozwiązaniem. Co jeśli na własne życzenia Pana zapraszamy, a jak Pan się zagości to chcemy przegnac? Jaka jest recepta by żyć bez Pana?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *