Jak psu buda. I zupa.

Czyli, że odgórnie i innej opcji nie ma.

Swoją drogą w paskudnym świetle stawiają ludzi powiedzonka związane z psem. Ale dziś nie o tym. Dziś o wdzięczności. Jestem ciekawa, co na ten moment znaczy dla Ciebie, Człowieku Czytelniku, to słowo. Odpuść sobie na moment dalsze czytanie. Proszę, zastanów się i napisz w komentarzu. Przecież nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie, jesteś w tym momencie moim specjalistą od rozumienia słowa „wdzięczność”!

Pozwól, że teraz napiszę swoje przemyślenia na ten temat. Zastanawiałam się już nad tym dość długi czas i mam pewne wnioski. Z pewnością nie rewolucyjne, ale przecież na czymś trzeba budować swoją świadomość. Wymiana myśli pomaga w poszerzaniu tej świadomości.

Wiadomo, tempo życia mamy pioruńsko szybkie. Mam czasem tę przyjemność przebywać na terenie mojej dawnej podstawówki i gimnazjum, dlatego wiem, że widzą i wiedzą to nawet małe dzieci. Przecież to doskonali obserwatorzy. Im szybsze tempo, tym mniej czasu na przemyślenia. Mam wrażenie, że ludziom się wydaje, że wiele dóbr im się NALEŻY. Przykład? Proszę uprzejmie. Chyba najlepszym z możliwych jest model starszej pani, która OCZEKUJE ustępowania jej miejsca. E e, nie ma tak dobrze kochanieńka, młodzież jest dużo bardziej świadoma i zna swoją wartość. Młodzi targają ciężkie plecaki i torby ze szkół i uczelni, są umordowani i niejednokrotnie mają schorzenia np. układu kostno-stawowego, gdzie wykluczone jest długotrwałe stanie! A jak masz, moja droga, siłę śmigać po ryneczkach (które darzę sympatią i wolę je od marketów) z ciężkimi tytami, podróżować autobusami i potem wspinać się po piętrach do swojego przytulnego gniazdka… wybacz, sama sobie zaprzeczasz i ani napieranie biustem ani dyszenie w młodzieńczy, zmarszczką nieskalany kark NIC nie zmieni. Więcej taktu mają ciężarne kobiety, które nie żebrzą o miejsce siedzące. Chorobą ciąża nie jest, ale żaden z tego normalny stan. I nic mnie nie skłoni do zmiany zdania.

Możesz teraz mieć chęć zamknąć stronę i strącić mnie w przepaść. Pozwól na ostatnie życzenie: zrozum. Widziałam już starszych ludzi, którzy naprawdę nie mają siły. Naprawdę są przymuszeni sytuacją, by radzić sobie w miarę samodzielnie. I to rzadko są typy mitycznej, autobusowej staruszki. Poza doświadczeniem życiowym, doświadczenie autobusowego podróżnika pozwala na wnioski. Niestety mój kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa. Jestem jednak w stanie zerwać się z miejsca dla ciężarnej kobiety albo starszej, schorowanej osoby. I już. Sorry, żodyn ze mnie ignorant ani egoista. A w ogóle każdy może zapytać i poprosić o ustąpienie miejsca. Nie boli. Próbowałam i polecam.

Drugi przykład na oczekiwanie deszczu dóbr to moment rozczarowania, kiedy otrzymujemy od Losu/Boga/Fortuny/Karmy/Czegokolwiek, w Co Wierzysz, „dobro” kompletnie przeciwne niż oczekiwałeś, Człowieku Czytelniku. Przykład, jaki zaproponuję, to: ogólny niefart, jaki czasem nas spotyka, zburzenie się planów, tok wydarzeń totalnie niezgodny z oczekiwaniami, awaria Internetu… Ale w sumie z jakiej racji miałoby być inaczej? Bo tak sobie pomyśleliśmy? Eee, los lubi się czasem podroczyć. Czy nie jest tak, że ciągle chcemy MIEĆ więcej i więcej?

A gdyby BYĆ bardziej i bardziej… na przykład wdzięcznym? Gdyby bardziej doceniać to, co dzieje się na co dzień? Na początek chociaż jedną, drobną sytuację w ciągu dnia.
Pudło, wcale nie chodzi o śmianie się jak przysłowiowy głupi do sera. Kiedyś to też była moja pierwsza myśl. Ale przecież to jedno wolne miejsce w autobusie wcale nie musi na Ciebie czekać. A w środku mroźnej zimy wcale nie musi być ogrzewania w autobusie. Ta piosenka w radiu wcale nie musiała popłynąć z głośników akurat wtedy, gdy włączyłeś sprzęt. Słońce tak pięknie świeciło, chociaż mogło pozostać za chmurami. A noc wcale nie musiała być tak spokojna, byś obudził się wypoczęty. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Fakt, że masz drożny nos, dobrze się czujesz. Czy to nie jest super? Albo że dzień przebiegł po Twojej myśli. A dlaczego miałby nie? Wcale nie musiał.

Jeśli wcześniej o tym nie myślałeś, Człowieku Czytelniku, pewnie stukasz się właśnie w czoło do ekranu komputera/tableta/telefonu, myśląc „co ta kobieta tu wypisuje”. Rozumiem to. Ale Ty też kiedyś zrozumiesz. A im wcześniej spróbujesz, tym lepiej! 😀

Pozdrawiam serdecznie

alicja_joanna_marta

P.S. A  komentarz zostawiłeś?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *