Jak dobrze mieć…

… lodówkę.

Kto kilkaset lat temu pomyślałby, że to (najczęściej) białe, wielkie, metalowe, prostokątne pudło będzie pilnować naszego jedzenia? I nic  ze środka nie zginie… chyba że współlokatorzy mają nocne napady głodu. Kto by pomyślał, że tego pudła nie będzie trzeba non stop pilnować, rozbudowywać, odciągać z niego wody czy przenosić wraz z prowiantem w bardziej sprzyjające miejsce? I że będzie się cieszyć na nasz widok, bo  w środku cała się świeci! I smuci się, kiedy już odchodzimy, ponieważ robi się ciemno, gdy zamykamy drzwi…

Jak wspaniałe jest to, że kiedy na balkonie od strony zachodniej termometr wskazuje 50°C, natomiast w mieszkaniu/domu około 30°C, nasze osobiste pudło potrafi  utrzymać na dole blisko -20°C, a na górze około 5°C! Przecież to jakieś czary, prawda? 😉

Kolejny fakt, z powodu którego wskazana jest radość, to brak konieczności rozpoczęcia robienia kanapki na około 2 godziny przed momentem, w którym będę chciała ją zjeść.

Wyobraźmy sobie, że udajemy się do kuchni, wyjmujemy talerzyk, a następnie nóż, by rozsmarować pyszne, aksamitne masełko na kromce chleba. Mamy też ulubiony kubek! Dzięki postępowi technologicznemu nasz dom wyposażony jest we wszystko, co ułatwia życie. Jednak nikt nie wymyślił jeszcze lodówki. Nasz przelewowy ekspres do kawy właśnie parzy dla nas pyszny trunek. Musimy jedynie udać się po masło, wędlinkę i mleczko do kawy. Uwielbiam zdrobnienia. Bierzemy więc wiklinowy koszyk i oddalamy się kilka kroków od domu. Otwieramy naszą ziemiankę. Naszym oczom ukazuje się…

  1. …pusta przestrzeń, ponieważ sąsiad spod 5 nie domknął klapy i nocą ktoś ukradł jedzenie połowie bloku! To pewnie ten cwaniak z sąsiedniego osiedla…
  2. …wielki nieład, ponieważ zapomnieliśmy o terminie ważności mielonki. Cóż, sama wyszła. Wraz z pożywieniem współlokatorów.
  3. …wszystko tak, jak zostawiliśmy kilka godzin temu. Uf, tym razem się udało. Zwierzęta nawet nic nie wyczuły. Zjemy od razu, a nie za 2 godziny. Nim nabędziemy produkty spożywcze.

Wyjściem dla zawsze świeżego i bezpiecznego mleka do kawy byłoby posiadanie własnej krowy. Ze stodółką obok garażu. Albo z wielką, zbiorową stodołą tuż obok parkingu pod blokiem. Jednak zawsze krówka może się zerwać. Albo cwaniak z sąsiedniego osiedla może jej pomóc.

Wyobrażasz sobie, Człowieku Czytelniku magazyny, w których przechowywane byłyby produkty z mięsa lub nabiału, nim wyruszą od producenta w świat? Albo sklepowe chłodziarki! Takich ogromnych ziemianek nikt nie widział. Obowiązkowym wyposażeniem każdego pracownika byłby szpadel, na wypadek gdyby trzeba było nagle poszerzyć ziemiankę, ponieważ producent wymyślił nowy smak serków homogenizowanych. Nasz klimat się ociepla, dlatego zawsze może zajść nagła potrzeba pogłębienia lodówki ziemnej.

W tym momencie obsypałam kanapki pokrojoną w kostkę cebulką i zakończyłam swoje przemyślenia na temat posiadania lodówki oraz wiążącą się z tym posiadaniem radością. Czasem człowiekowi się nie chce palcem ruszyć, a co dopiero iść kawałek do ziemianki, kiedy zgłodnieje i zastać tam na przykład pustkę.

Cieszę się z tego, co mam. A Ty?

Pozdrawiam serdecznie

alicja_joanna_marta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *