Cel – ale nie pal!

– Cel – wykrzyknął pirat nad piratami statku – PAAAL! – Dokrzyczał, kiedy cel został dokładnie obrany, tak aby nic nie zakłóciło jego osiągnięcia.

  • Nie raz bywało tak, że człowiek był cały palący się do działania niczym pochodnia, ale coś nie wyszło.
  • Nie raz bywało też tak, że podejmowało się działania bez dokładnej analizy i ten tlący się płomyczek zgasł z przytupem, nie ułatwiając realizacji planu.
  • Nie raz nie trzy bywało tak, że analiza planu i celu była tak intensywnie przemaglowana, że nie podjęło się działań.

Do której grupy należysz? Czy też do czwartej: Carpe diem i nic więcej, bez przemyśleń, bez analizy, po prostu działać i się nie cykać ani trochę?

Może do jeszcze piątej: masz wszystkiego dość, masz ochotę gnić w fotelu, niech nikt nic od Ciebie nie chce, nie szturcha kijem ani dłonią, nie odzywa się, jesteś zmęczony i jedyne czego chcesz, to święty spokój? Łączę się w bólu, odpoczywaj a potem wróć hardo!

W końcu stało się jasne, że ludzie dzielą się na dwa obozy: farciarze i ci, którzy muszą się w życiu natyrać, bo fart poszedł na spacer… i chyba się zgubił. Dostał amnezji. Czasem mu przechodzi.

Mimo wszystko jednak mam wrażenie, że obojętne, czy jest się farciarzem czy tym drugim, na farcie się nie zawsze daleko dojedzie i warto czasem zmusić się do przysiądnięcia. Przemyślenia. Przeanalizowania. Odpowiedzenia sobie na kilka pytań, a być może utworzenia planu B? Alfabet ma w sumie dużo liter.

Ale jakie to pytania? Myślę, że odpowiedzenie sobie:

  • po co…

…chcę ten cel osiągnąć, właśnie W JAKIM CELU podejmuję wysiłek, poświęcam czas i energię? Czy jest to jakaś wartość dla realizatora?

  • Co chcę osiągnąć…

…poprzez te działania, które będę podejmować? Jak sobie wyobrażam efekt końcowy? Czy w ogóle sobie wyobrażam? Czy rozumiem go bez dodatkowej interpretacji?

  • Odhaczenie…

…po czym poznam, że zostały zrealizowane kolejne etapy prowadzące do realizacji? Fajnie jest widzieć postępy i mieć świadomość, jak dużo już zrealizowano.

  • Jak długo…

…chcę się tym zajmować, poświęcać swój czas? Jeśli nie żyję jako singiel, co i kiedy robię z innymi ludźmi? Oszacujmy trzeźwo ten czas, by potem się nie miotać, nie żałować, że zamiast tego jednego czegoś, musiałem/am poświęcić się temu drugiemu czemuś.

  • Co może być przeszkodą…

…w moich działaniach? Może właśnie czas? Może budżet, jeśli potrzebujemy do osiągnięcia naszego celu zajrzeć do dna kieszeni? Może brak wiedzy/umiejętności/kompetencji?

  • Co może pomóc?

Jakimi dysponujemy umiejętnościami/kompetencjami/wiedzą/ itd.? Może jakieś znajomości są nam w stanie pomóc? Chociażby jako wsparcie w chwili zwątpienia… Czy aby nie porywamy się z motyką na słońce? A może właśnie damy radę?

Można by rzec, że w tym momencie nasz cel, nasze „a może by tak…”  stało się niczym projekt! Pomyślałbyś, Człowieku Czytelniku? Teraz: czy chce Ci się rozważać te powyższe kroki ? Czy wierzysz, że taka analiza może Ci tylko i wyłącznie pomóc?

Z czym kojarzy Ci się „projekt”? Dużym i poważnym przedsięwzięciem? A popatrz, nawet efektywna nauka ucznia szkoły podstawowej może być takim projektem, jakim też nazwalibyśmy projekt studencki albo projekt przedsięwzięcia społecznego. Swoją drogą szczerze gratuluję każdemu uczniowi, któremu szczerze chce się stawiać czoła niełatwej, edukacyjnej i osobistej codzienności. Cieszę się szczerze, że mam ten etap już za sobą. Wykorzystajcie swój czas jak najlepiej, on  już się nie powtórzy, niech będzie ziarnem dla plonu na przyszłość!

Zatem nie pal swoich celów, a zdobywaj je niczym alpinista wspinający się na Mount Everest!

 

Gdybym to wcześniej była wiedziała… ale czy wszystko trzeba tak wcześniej i wcześniej wiedzieć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *